poniedziałek, 25 lutego 2013

Zmęczenie

Kiedy po długiej, szarej zimie, podczas której ciężkie chmury skutecznie odcinały dopływ światła, wreszcie wychodzi słońce, można poczuć się tak, jak czuje się zazwyczaj po zarwanej, męczącej nocy – w stanie zimnego rozedrgania, kiedy wrażenia płynące szerokim, oślepiającym strumieniem przez zmysły, nie są w żaden sposób skorelowane z ich rozumieniem i dopiero wysiłek przywracania słowom ich desygnatów sprawia, że wszystko powoli trafia na swoje miejsce. To tak, jakby należało się zmuszać do chodzenia zamiast po prostu iść, jakby należało intensywnie myśleć o czynności oddychania, aby w ogóle oddychać.

Słońce rozświetla teraz ten martwy krajobraz, rozjaśnia wyblakłe powierzchnie, ostre kontury, wydobywa na wierzch zapach zmęczenia, który wypływa z każdej tkanki świata, obudzonego gwałtownie w kolejne cykle absurdalnych wysiłków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz