poniedziałek, 24 czerwca 2013

Wiara

Czego ludzie szukają w wierze i co w niej znajdują? Mogę się jedynie domyślać. Nigdy nie otrzymałem łaski prawdziwej wiary. Rozmowa z człowiekiem wierzącym o jego wierze jest dla mnie trudna, bo nie jestem w stanie uwewnętrznić tego, co stanowi fundament jego widzenia świata, w którym każdy element ma swoje szczególne znaczenie.

Ja obserwuję jedynie zewnętrzne oznaki, rozpadające się w pojedyncze epizody. To tak, jak móc obserwować pogodę z bezpiecznego schronienia, separującego od tego, co na zewnątrz. Widzieć oznaki pór roku – słońca, śniegu, wiatru, deszczu – i nie czując ich dotyku, ich zapachu, widzieć w nich nic więcej niż to, czym w istocie są – słońcem, śniegiem, wiatrem i deszczem; zjawiskami które się wydarzają, ponieważ się wydarzają.

Brak wiary to twarda granica pomiędzy sobą a światem, pomiędzy sobą a jakąkolwiek zewnętrznością. Tak mi się wydaje. Dla człowieka wierzącego nie istnieje świat rozumiany jako zbiór odrębności. Dlatego może swobodnie łączyć w swojej tożsamości całkowite przeciwieństwa, elementy zupełnie nieprzystające do siebie, nieraz sprzeczne. Jedna warstwa przebija spod drugiej, niekończące się palimpsesty niewinności, grzechów, wydarzeń, lat. Ta niejednoznaczność oblicza sprawia, iż jestem w stanie przyjąć, że wiara pozwala spajać ludziom ich własne istnienie bez konieczności namysłu nad tym istnieniem.

Cóż za oszczędność czasu i niepotrzebnych nerwów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz