wtorek, 10 lutego 2015

W moim kraju trwa wojna

Nigdy cię tu nie sprowadzę, w moim kraju trwa wojna. Śmierć przeciwko życiu, życie przeciwko życiu, porządek kontra chaos, porządek kontra porządek, chaos kontra chaos. Wszyscy ze wszystkimi przeciwko wszystkim, ramię w ramię przeciwko sobie.

Nigdy cię tu nie sprowadzę, mój kraj jest ogarnięty wojną i nie chcę, byś oglądał tę ziemię opętaną, bezmyślną, ogromną i całkiem bezzasadną, te plebiscyty sensów wśród odgłosów rzezi i pocieszenia wraz z mięsem wtłaczane do gardła. Hekatomby kiełkujące w kiczowate mity, skowyt bez śladu ironii, patos jak anestetyk.

Nigdy cię tu nie sprowadzę, w moim kraju pożoga, cząsteczki w zamkniętym cyklu formowania masek pod którymi wciela się strach, boleść i ślepe pragnienia, gdzieś pośród świstu noży, kul i charkotu agonii.

Nie powiem, że nie tęsknię. Gdy wszystko ucichnie, ten kraj wydaje się nawet ładnym miejscem. Urocze krajobrazy, klimat bywa niezły, słońce długo pieści bujne rośliny. Rzeki kojąco szumią, ich chłód jest bardzo przyjemny.

Ale to wszystko na chwilę. Gdy zbudzą się ciała, znów zaczyna się piekło, darwinowska hucpa, karnawał drapieżców, festiwal polowania na winnych, niewinnych, co zresztą jest bez znaczenia.

Nigdy cię tu nie sprowadzę. W moim kraju trwa wojna.

1 komentarz:

  1. To wszystko prawda. Tak było,jest i będzie. Nietrudno mi zrozumieć antynatalistów. I jak zawsze refleksja,że najlepsze dzieła sztuki powstają z cierpienia. old weirdman

    OdpowiedzUsuń