czwartek, 4 kwietnia 2019

Piach

Uwierają mnie słowa, których nie wypowiadam, a jeszcze bardziej uwierają mnie słowa, których wypowiedzieć nie potrafię. Ale jednak najbardziej te, które wypluwam. Ćwiczę się w tej trudnej, być może beznadziejnej sztuce; im większą osiągam sprawność, tym mniej potrafię powiedzieć – bardziej rozumiem to, czego powiedzieć się nie da. Być może bardziej widzę słowa jako piach, który wysypuje się z ust, choć wewnątrz, we własnej ciemności, było możliwe wznoszenie z niego różnych konstrukcji, odkrywanie w nim różnych rzeczy, odnajdywanie źródeł. Ale na zewnątrz jest tylko piach posklejany w grudy zdań, coraz więcej piachu, który z czasem rozsypuje się z wiatrem i zaczyna formować wydmy.

A zatem być może zostaje ćwiczenie się milczeniu.

Nic do powiedzenia, co byłoby warte wypowiedzenia. Nic do powiedzenia, co byłoby warte wysłuchania. Jak piach – jak pustynia. Mówienie, jak martwota.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz