piątek, 28 grudnia 2018

Niewypowiedziane, niewydarzone

Obok grobowca, w którym spoczywają moi dziadkowie i siostry, znajduje się mały, bezimienny grób dziecka. Jest tam odkąd pamiętam, to znaczy pojawił się jeszcze zanim zacząłem świadomie odbierać otoczenie, w którym się znajduję. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek wisiała na nim jakakolwiek tabliczka.

Wokół mojego rodzinnego grobowca jest dużo dziecięcych grobów, na ogół noworodków zmarłych wkrótce po porodzie albo dzieci, które nie przetrwały pierwszego roku życia. Mają imiona i daty, znaczące czas ich pobytu. Ten jeden grób, jakby przytulony do naszego, oddzielony ledwie warstwą betonu, nie ma żadnych oznaczeń, żadnych słów.

Pamiętam, że kiedy jeszcze byłem mały, od czasu do czasu na grobie ktoś kładł kwiat, czasami zapalał znicz. Te gesty pamięci stawały się chyba coraz rzadsze, podobnie jak gesty pośmiertnej troski, aż w końcu metalowe obramowanie, przeżarte rdzą, niemal całkiem się rozpadło. Mój ojciec zbudował więc prosty płotek, aby jakoś oznaczyć ten maleńki grób, który już zdążył niemal całkiem zrównać się z ziemią wokół. Być może sprawę mogłoby wyjaśnić dokładniejsze badanie, kwerenda w rejestrze pochówków. Być może udałoby się tam znaleźć jakieś nie mówiące nic imię i nazwisko i przypisać je do tego kawałka ziemi. Ale co dalej, co więcej?

Zazwyczaj myślimy o życiu jako o opowieści, o jakiejś historii. Ma swojego bohatera, początek, rozwinięcie i koniec, ma jakieś punkty kulminacyjne, wątki i postaci poboczne. Tak porządkuje się chaos zdarzeń, tak maskuje się przypadkowość. Ale co powiedzieć o życiu, które jest brakiem opowieści, brakiem historii, brakiem postaci? Co pomyśleć o takiej nie-historii, o zanikającym echu nigdy nie wypowiedzianych słów? Co pomyśleć o takiej chwilowej fluktuacji chaosu, o powidoku po świetle, które zgasło, zanim można było je świadomie dostrzec?

Co się stało z ludźmi, którzy przestali dbać o ten grób, dlaczego przestali dbać? Czy wyjechali, żeby uciec, czy umarli, czy zapomnieli, czy może nigdy nie było to dla nich ważne? Nie znajduję żadnego punktu zaczepienia dla domniemań o historii, która nie wydarzyła się na długo przed tym, jak zacząłem świadomie postrzegać świat. A jednak echo tego niewypowiedzenia uwiera mnie za każdym razem, kiedy tam się znajdę.

Potem o nim zapominam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz